Taka chciałabym być – podsumowanie pierwszych miesięcy

Na samym początku roku, kiedy śnieg zasypał szarość za oknami złożyłam sama sobie postanowienie noworoczne. Taka chciałabym być – pomyślałam i w myślach przytuliłam samą siebie.

Zapragnęłam być dla siebie taka jaka staram się być dla innych.

Przyjazna, czuła, wyrozumiała, nie wzbudzająca poczucia winy.

Uśmiechnięta, kochana, cierpliwa.

Odważna, pełna zaufania do samej siebie.

Wyciszona i pozwalająca sobie na chwilę spokoju.

Nie najlepsza. Dobra.

 

Skoro więc złożyłam sobie taką obietnicę chciałam krótko podsumować co do tego czasu udało mi się zrobić.

AKTYWNOŚĆ FIZYCZNA

Zaczęłam praktykować jogę. Trwa to dopiero od tygodnia, ale już wiem, że znajduję w tym nie tylko zdrowsze ciało, ale też wyciszenie i wewnętrzną harmonię. Bardzo mi jej brakowało, ponieważ po urodzeniu dziecka mam niewiele czasu dla siebie. Z tego też powodu usilnie próbowałam pożegnać ostatnie zbędne kilogramy, ale mimo, że lubię aktywność fizyczną to nie mogłam znaleźć czegoś dla siebie. Bieganie, na które brakowało sił po nocnych pobudkach, fitness, z którym wytrzymałam tyle ile trwa wypicie kubka herbaty, skakanie na trampolinach, gdzie cała się spięłam. Kończyło się na milionie frustracji. Teraz zaczęłam jogę, a wczesną wiosną intensywne spacery, jeśli jest to możliwe z kijkami. Do tego podcast w słuchawkach i świat jest mój 😉

WYROZUMIAŁOŚĆ

Nie naciskam na siebie z podejmowaniem decyzji i dało mi to ogromną ulgę. Eksperymentuję, szukam, sprawdzam i wyciągam wnioski. Robię tak w sprawie pracy, zainteresowań, innych ważnych decyzji. Daję sobie czas i przestrzeń. Jest bosko!

ZDROWE ŻYCIE

Odgrzebałam sokowirówkę. Piekę chleb z siemieniem lnianym i smaruję paprykowym hummusem. Staram się przestrzegać specjalnej diety, bo życie z moją atopową skórą nie jest łatwe. Unikam ketchupu, mięsa, trzymam się z daleka od nabiału. Posadziłam krzaczki w ogrodzie (jagody kamczackie, maliny, malino-jeżyny i czerwone porzeczki!), a moja kilkuletnia jagoda goji ma tyle owoców, że mogłabym wykarmić pół osiedla. Poza tym kocham czipsy z jarmużu!

 

NAUKA FOTOGRAFII

Zawsze chciałam robić lepsze zdjęcia. Ładniejsze, z pięknie otulającym światłem, klimatyczne. W styczniu kupiłam lustrzankę, a miesiąc później wskoczyłam na tryb manualny. Do mistrzostwa mam dalej niż stąd na Karaiby, ale przyjemność ogromną! Uczę się w swoim tempie, próbuję, kombinuję i własne błędy powoli pokazują mi co poprawić, a co jest mocną stroną.

 

Już dziś wiem, że to postanowienie to najlepsze co mogłam dla siebie zrobić. Poziom akceptacji dla samej siebie jaki we mnie wzrasta, zaufanie budujące pewność siebie, wybaczanie sobie i innym… Uwierzcie, warto <3

Zastanawiam się dlaczego tak rzadko kobiety walczą o siebie. Potrafią dla innych przenosić góry, a same zostają niezauważone. Jeśli my – kobiety – same nie zawalczymy o siebie to nikt za nas tego nie zrobi. Kochajmy siebie i bądźmy dla siebie wyrozumiałe. Bądźmy dla siebie dobre!