Jak sobie radzić ze stresem?

Początek miesiąca niepozornie wytrącił mnie z rytmu jaki udało mi się już wypracować. Staram się jednak powoli wskakiwać na właściwe tory i mam dziś dla Was wpis, na który wpadłam podczas jazdy samochodem. Znudzona długą i samotną jazdą autem, włączyłam radio i trafiłam na audycję dotyczącą tego jak sobie radzić ze stresem. Wróciłam myślami do moich maturalnych czasów ( 9 lat!), wielu egzaminów i koncertów na scenie, i postanowiłam przeanalizować jak sobie radziłam w trudnych sytuacjach.

Jak można radzić sobie ze stresem? Jedziemy!

OBSERWUJ SIEBIE

Poparz i poznaj siebie. Zwróć uwagę, co się dzieje, gdy się denerwujesz. Przestajesz jeść, nie odzywasz się do nikogo, a może nerwowo uśmiechasz? Pamiętam zajęcia na studiach, które odbywały się w środy, a w każdy wtorek cały dzień bolały mnie ze stresu nogi! Całe uda, łydki. Nie mogłam usiedzieć w miejscu, a jednocześnie skurcz obezwładniał moje ciało. Przedmiot oczywiście zdałam, ale wiem, że nie był warty tylu moich nerwów.

ZROZUM JEGO DZIAŁANIE

Stres to wbrew pozorom bardzo naturalna reakcja organizmu. Ma na celu zmobilizowanie organizmu do działania i większej wydajności.  Zwiększa szanse poradzenia sobie z wymaganiami otoczenia, dzięki czemu daje szansę na nasz rozwój psychiczny. Ma Cię napędzać do działania, wykorzystaj go!

Dopiero jeśli trwa zbyt długo bywa szkodliwy, dlatego sama staram się nie dopuszczać do tego, by zbyt długo zajmował moje myśli i emocje.

A TERAZ BEZ CEREGIELI!

Zaakceptuj go i ruszaj! U mnie to jest tak, że próbuję go okiełznać. Nie pozwalam sobie na to by opanował mnie i sparaliżował. Myślę sobie ok, denerwuję się, ale przecież nikt mnie nie zabije 🙂 (na serio, zawsze pomaga!). Stres jest, był i będzie. Dobrze zaakceptować, że występuje i nauczyć się podejmować wyzwania, mimo jego obecności. Nie pozwól mu wygrać i doprowadzić do rezygnacji z czegoś na czym Ci zależy.

TWOJE ŚWIĘTE PRAWO

Kiedy zaakceptuję już, że stres jest i nie zniknie za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, przypominam sama sobie, że mam prawo do błędu. Uda się albo nie. Bez względu na to życie trwa dalej i czeka na mnie dalsze bogactwo pięknego życia.
Życie to niesamowita przygoda i nigdy nie zapominaj, że każdy z nas ma swoją drogę. Nie porównuj się, każdy z nas zaczyna z innego punktu i idzie indywidualną ścieżką. Nie warto się porównywać i rywalizować, to nie jest dobre dla Ciebie. Nie zapominaj, że jesteś tylko człowiekiem i pozwalaj sobie na naukę, sukcesy i błędy. Bardzo spodobał mi się wpis Ani, która opisała metodę najczarniejszego scenariusza. Okazuje się, że to co może się stać wcale nie jest takie straszne 🙂

W wielu momentach życia opierałam się na realizmie, który pomagał mi uniknąć rozczarowań. Czy jest to dobre? Nie wiem. Zdecydowanie korzystniej byłoby żyć ze sporą dawką optymizmu, której cały czas się uczę. Teraz ta nauka bycia pozytywnym jest bardzo świadoma, jednak gdybym posiadała ją wcześniej pewnie stres byłby mniejszy i częściej nie bałabym się sięgać gwiazd 🙂


OSTATNIE WPISY:

– Kilka nowych inspiracji, czyli przepiękne fotograficzne konta z instagrama

– Fotografia dla początkujących — Projekt 365 i podsumowanie po 4 miesiącach

– Nowa nazwa, plany blogowe i świadome fotograficzne początki!


Pa!

Categories lifestyle

Cześć, mam na imię Asia! Lubię wiosnę, twórcze życie, rumiane maliny i poszukiwanie lepszej codzienności. Chcę się dzielić motywacją do tego, by każdego dnia żyć trochę lepiej niż wczoraj. Miłej lektury!

  • O, Disqus <3 Jak miło! 🙂

    Asiu, myślę, że chyba kluczową zasadą jest ta, którą opisałaś, jako ostatnią, czyli: każdy ma prawo do błędu. Uda się, to fantastycznie. Nie uda się, to spróbujesz jeszcze raz, świat się nie zawali. Szkoda, że mimo takiej świadomości i tak ciągle się stresuję tym, czy mi wyjdzie i co pomyśl moje otoczenie, gdy mi nie wyjdzie. Myślę, że takie przejmowanie się opinią innych zaszczepiła we mnie szkoła.

    Niestety, często nie panuję nad stresem, i tak, jak piszesz, paraliżuje mnie. Mimo że znam już kilka technik oddechowych i praktykuję regularnie jogę, to i tak nie potrafię zapanować nad pewnymi rzeczami, które dzieją się w mojej głowie.

    Dziękuję Ci za ten wpis! 🙂 Dzięki niemu chyba podjęłam dobrą decyzję co do mojego stresowania się ;).

    • To że się denerwujesz oznacza, że Ci zależy na czymś. 🙂

      Słyszałaś kiedyś o książce “Nawyk osiągania”? Piszą tam o tym, że to Ty nadajesz wszystkiemu znaczenie. Nagle okazuje się, że dana osoba, rzecz, zdarzenie nie ma najmniejszego znaczenia, jeśli Ty sama jej tego nie nadasz. Sama wybierasz czy coś jest ważne. Kiedy się będziesz czymś stresować pomyśl, że ta sprawa nie ma znaczenia. Może choć trochę Cię rozluźni. 😉

  • Dziękuję za polecenie! 🙂

  • Masz w 100 % rację! Ja również jestem realistką i wydaje mi się, że to takie dość zdrowe podejście do życia. Stres i nerwy są niestety najgorszymi możliwymi doradcami