Muzyczny przegląd – PORANEK

Początek dnia to czas, kiedy rozklejamy zaspane oczy. Otrząsamy się ze snu, patrzymy na biały sufit nad naszą głową i zastanawiamy co dziś nas dobrego spotka. Zbieramy się i musimy rozruszać po nocy. Muzyka, która nam będzie towarzyszyć powinna być dyskretna, towarzysząca w porannej krzątaninie, grająca niby w tle, a jednak rozbudzająca i układająca plany w zaspanej głowie. Może skłoni Cię do odrobiny refleksji na dobry początek dnia?

Rano obchodźmy się z dniem łagodnie i uprzejmie, budujmy pozytywny nastrój mimo pochmurnego poranka.

Nie każdy przepada za muzyką klasyczną, ale obiecuję Ci, że jeśli się do niej przekonasz, to odsłoni przed Tobą całe morze utworów wspierających nas w codziennym życiu. Dziś zaczniemy od poranka, bo to dobry początek.

La Mer, czyli Morze

Jeśli chcesz poczuć wilgotne powietrzne na swoich włosach, usłyszeć szum fal i rozkołysać się w nich sięgnij po Claude Debussy “La mer”. Niesamowite malarstwo dźwiękowe zabierze Cię w daleką podróż po porannym morzu.

Cztery Pory Roku

Kiedy nie mam czasu na muzyczne eksperymenty sięgam po Antonio Vivaldiego. Kto z nas nie zna księdza o marchewkowej urodzie. Był znakomitym skrzypkiem, a na życie zarabiał jako pedagog, kompozytor i dyrygent w sierocińcu. Jego “Cztery Pory Roku” świetnie obrazują to o czym opowiadają. Koncerty skrzypcowe jak przystało na muzykę ilustracyjną,  malują dźwiękami i są jednymi z moich ulubionych. Mam ogromną słabość do muzyki skrzypcowej, a dzięki lekkości i melodyjności Vivaldiego także piękne wspomnienia.

Antonio Vivaldi, Zima, cz. II Largo

Lever du jour, czyli po prostu Świt

A teraz coś cudownego. Nie widziałam baletu “Dafnis i Chloe” Maurice Ravela, ale kiedy tylko usłyszałam “Lever du jour”, czyli po prostu “Świt”, przepadłam. Najpiękniej utwór ten opisał Christoph Rueger (autor książki o muzykoterapii): “W tak subtelny i pełen niuansów sposób nikt nie przelał w materię dźwiękową mieniącą się barwami jak promienie światła (…), budzenia się dnia: tych wszystkich refleksów i zmiennej gry światła, ptasich głosów i wreszcie (…) słonecznej tarczy nad horyzontem“. Ta muzyka maluje nas od środka, mieni się i błyszczy o świcie. Przepiękna!

Poranek

Jeżeli Twoje serce tęskni do nordyckich, rześkich poranków owianych pustym i surowym krajobrazem, myślę, że Poranek Edwarda Griega trafi w Twój gust. Flet poprzeczny, subtelny obój i orkiestra, stopniowo ukazują przebudzenie słońca, nieśmiałe świtanie nad fiordowym horyzontem. Poranek pochodzący z I suity Peer Gynt zawsze nastraja mnie delikatnie i dobrze na nadchodzący dzień. Bardzo w moim klimacie.

 

Poranek to wspaniały moment dnia, więc jeśli tylko jest możliwość celebrujmy go i cieszmy się chwilą.

A Ty masz swój ulubiony poranny utwór? Koniecznie napisz mi w komentarzu swoje odkrycie 🙂