Czy ‘lepiej’ znaczy ‘więcej’?

Czy lepiej znaczy więcej? Czy to co posiadamy sprawia, że czujemy się wartościowi i określa nasz społeczny status? Nie wiem, ale od jakiegoś czasu te pytania nie dają mi spokoju.

Mieć dobrą pracę, samochód i mieszkanie ze sporym metrażem, czyli wizja szczęśliwego jutra. Zawsze tak myślałam. Stawiałam sobie za punkt honoru dążenie do dostatniego życia, zarabiania coraz wyższych kwot, wyrabiania większej ilości godzin, a potem kupowania. Wpadałam w wolnej od pracy chwili do galerii handlowej, a w mojej torbie lądowała niewinnie nowa kredka do oczu, lakier do paznokci i para balerinek. Niby nic, a przecież cieszy. W pewnym momencie przestało i zaczęłam zastanawiać się dlaczego. Co takiego się wydarzyło, że po zakupie nie czuję radości i satysfakcji z udanie wydanych pieniędzy? Wtedy zaczęłam wątpić w sens tego co się dzieje. Zaczęłam obserwować siebie z boku i zauważyłam, że całe moje życie, ta codzienna bieganina nigdzie nie prowadzi. Ogarnęła mnie pustka, której nie byłam w stanie zrozumieć. Przecież tak kieruje nas świat, którym rządzi konsumpcjonizm.

 

Chciej mniej

Jakiś czas temu zupełnie przypadkowo kupiłam książkę, której kupować wcale nie miałam. Sądziłam, że to kolejne “czytadło” jakich wiele na mojej półce. Natknęłam się jednak na jej przypadkową recenzję i zaryzykowałam. Jak niesprawiedliwa wydaje mi się teraz wcześniejsza ocena po przeczytaniu ponad połowy. Kasia, która jest autorką książki bardzo wiele wniosła do mojej rzeczywistości. Świetna książka, jak i blog, który prowadzi.

Dzięki niej zaczęłam myśleć czy bez tych wszystkich rzeczy, które mnie otaczają nadal będę czuć się tak samo wartościowa? Czy te wszystkie zakupy robimy tylko po to, by poczuć się bardziej dowartościowani? Dlaczego pozwalamy na to, by określać siebie rzeczami jakie posiadamy, a nie tym jak żyjemy, co robimy, jakimi wartościami się kierujemy?

 

Co znaczy lepiej

Przypomniałam sobie o tej zakupowej pustce, która we mnie została. Pomyślałam jak cudownie jest zamiast wieczoru w centrum handlowym spędzić czas z dobrą książką. Porozmawiać z mężem, popatrzeć przez okno na szarzejące niebo i rozbudzające się latarnie. Niczego materialnego mi wtedy nie przybywa, a czuję jakbym dostała dużo więcej niż kolejną parę butów.

Czy lepiej znaczy więcej? Co znaczy lepiej? Czy bez więcej nadal będę czuć się wartościowa i kompletna? Dotarłam do momentu, w którym oczyszczam swoją przestrzeń z przytłaczającego nadmiaru. Daleko mi do minimalizmu, ponieważ widzę jak daleka droga jeszcze przede mną. Widzę też jak długą przebyłam, aby być tu gdzie jestem. Czy lepiej znaczy mniej? Mniej nadmiaru, mniej rzeczy, zmęczenia, podejmowania decyzji, uczucia niemocy. Więcej czasu, więcej przestrzeni, odpoczynku, satysfakcji. Więcej życia – uważnego i pełnego.

Wciąż próbuję odnaleźć sekret szczęśliwego życia, i choć znalazłam już wiele to czuję, że dużo więcej jeszcze przede mną.

  • Iwona Siekierska

    Konsumpcjonizm, minimalizm, to hasła, które są teraz bardzo modne. Fajnie, żeby nie przechylać szali w żadną stronę. Bo owszem, nie potrzebujemy do szczęścia tysiąca kredek do oczu, ale jedna by się przydała, po to żebyśmy wyglądały najlepiej jak potrafimy, dobrze się czuły i miały frajdę, patrząc w lustro. I inni też. Bo nie tylko wnętrze się liczy 🙂

    • Też tak myślę. Umiar to złoty środek 🙂 pozdrawiam

  • Bardzo ciekawe wnioski – myślę, że priorytety zmieniają się wiekiem, czy doświadczeniem życiowym. Czasem te niewinne zakupy – jak kolejna kredka do oczu czy lakier to nic innego jak kompensowanie sobie braku poczucia szczęścia. Temat rzeka, fajnie, że napisałaś o swoich przemyśleniach w tym temacie 🙂

    • Tak, temat rzeka, masz rację 🙂 wiek na pewno robi swoje, doświadczenia przybywa i priorytety się zmianiają. Pozdrawiam!

  • Ewa

    Też chcę skupiać się na wartości tej niematerialnej, ale wprowadzanie minimalizmu idzie mi opornie 😊

  • Ja takie przemyślenia miałam po slow fashion. Po przeczytaniu książki wstałam i poszłam robić porządki w szafie. Dziś minimalizm towarzyszy mi na co dzień. Dzięki tej idei pozbyłam się zalegających bzdetów, które tylko zajmowały miejsce.

  • Akurat w kwestii lakierów do paznokci więcej zdecydowanie znaczy lepiej, coś o tym wiem… 😀 uwielbiam kolorowe rzeczy, uwielbiam pomalowane paznokcie, dlatego mam wiele różnych odcieni.

    Ale racja, że kupowanie dla samego kupowania zdrowe i fajne nie jest. Odnoszę wrażenie, że co niektórzy zakupami próbują zaleczyć swoje kompleksy. A przecież nie tędy droga.

    • Jeśli tylu używasz to pewnie:) ja używam zaledwie kilku, a wiele innych po prostu leży i zasycha..

  • kiedyś myślałam, że więcej znaczy lepiej. teraz przy okazji mody na minimalizm mówi się, że mniej znaczy lepiej. a jak jest faktycznie? moim zdaniem “więcej” i “lepiej” to dwa zupełnie różne aspekty. mogą się ze sobą łączyć, ale nie muszą. lepiej to po prostu lepiej. czasami więcej, czasami mniej, a czasami dokładnie tyle ile jest.

  • W moim mniemaniu lepiej nie oznacza więcej. Dążąc stale do “więcej” możemy po drodze stracić przyjemność z małych rzeczy, które są tutaj “mniej”. Potrzebny jest balans 🙂

  • Byłam przekonana, że tytuł jest przypadkiem i tak naprawdę chciałaś napisać ‘Czy więcej znaczy lepiej’ ? 🙂 Tak czy owak, czuję podobnie.
    Nie wyrzucam sobie, że coś sobie kupiłam (prawdą jest że mało kiedy kupuję coś takiego jak kolejne buty czy kosmetyk – najczęściej olejki zapachowe i herbaty, ale ze sklepu papierniczego zawsze coś wyniosę, choćby ołówek 🙂 ) ale zdaję sobie też sprawę z tego, jak to działa. Ty napisałaś o tym dużo – w skali mikro. (chociaż o pracy i gonitwie też wspomniałaś) to wyobraź sobie, że mnóstwo ludzi żyje tym w skali makro-. ; coraz droższe i wymyślniejsze wyjazdy, samochody, hobby, coraz większe kredyty.
    Co ciekawe: nie mam NIC przeciwko bogaceniu się społeczeństwa. Wręcz przeciwnie! Jestem za tym! ….ale wspaniale by było, gdyby ci wszyscy ludzie byli jednocześnie otwarci na innych, serdeczni, mieli w sercu radość i pokój. Jednocześnie nie twierdze, że minimalizm to zapewnia. Ale daje już pewną wskazówkę o samym człowieku- bo nie każdy wybiera “mniej”. Najpierw trzeba się porządnie zmęczyć “więcej”.

    • Masz świętą rację! Najpierw nadmiar musi nas przytłoczyć, żebyśmy pomyśleli czego potrzebujemy naprawdę. Również nie mam nic przeciwko temu, że ktoś ma, kupuje itp.. Super, dobrze każdemu życzę. O ile tego używa i wykorzystuje 🙂 U mnie zbyt dużo rzeczy leżało ot tak sobie…