Previous Article Next Article Dwa lata bez pracy – punkt zwrotny w moim życiu
Posted in styl życia

Dwa lata bez pracy – punkt zwrotny w moim życiu

Cześć, mam na imię Asia! Lubię wiosnę, twórcze życie, rumiane maliny i poszukiwanie lepszej codzienności. Chcę się dzielić motywacją do tego, by każdego dnia żyć trochę lepiej niż wczoraj. Miłej lektury!
Dwa lata bez pracy – punkt zwrotny w moim życiu Posted on Sierpień 14, 201712 komentarzy
Cześć, mam na imię Asia! Lubię wiosnę, twórcze życie, rumiane maliny i poszukiwanie lepszej codzienności. Chcę się dzielić motywacją do tego, by każdego dnia żyć trochę lepiej niż wczoraj. Miłej lektury!

Dwa miesiące temu dotarło do mnie, że nie pracuję już od dwóch lat. 730 dni. Tyle poranków, korków w drodze do pracy, drożdżówek kupionych na szybko w pobliskim sklepie, śniadań o 15, pracowitych wieczorów, koncertów i prób, konkursów, marzeń i wyzwań – tyle mnie ominęło. Tak wyglądało moje życie, w biegu z płócienną siatką na ramieniu. Wychodziłam z domu o 6, a wracałam późnym wieczorem, czasem nocą. Lubiłam taki pęd codzienności, tempo rozwiewające włosy i chwile pełne niespodzianek.

Co się zmieniło?

Zaszłam w ciążę. Początkowo wyobrażałam sobie siebie dalej jako aktywną społecznie i zawodowo dziewczynę. Mój organizm miał inne plany i kazał zwolnić. Każdego dnia moje życie zwalniało. Bywały momenty, że ciężko mi było sobie z tym poradzić i okiełznać 1000 pomysłów na minutę. Uczyłam się wyciszać, żyć w tempie slow, myśleć o jakości każdego dnia i tego co robię. Część ciąży z polecenia lekarza przeleżałam, a jedynym zajęciem było czytanie książek i głaskanie kotów.

Kiedy urodziła się mała Zosia świat stanął na głowie, a ja kompletnie uległam tej miłości małych, delikatnych rączek i brązowo- niebieskich oczu. Niektóre z Was piszą, że zazdroszczą mi niechodzenia do pracy, herbaty w ogródku, słuchania deszczu późnym wieczorem. Mam czas na herbatę, ale często to zaledwie kwadrans. Robienia zdjęć uczę się w biegu. Makijaż robię 3 minuty. Według mnie macierzyństwo to dużo cięższa praca, fizyczna, całą dobę. Świadczy o tym moja kondycja, dużo lepsza niż przed posiadaniem dziecka. Często przeglądam oferty pracy i bardzo bym chciała wrócić do zawodowej formy, choć teraz jest to niemożliwe, całe dnie spędzam sama z małą. Pokornie czekam i wiem, że w końcu przyjdzie odpowiedni moment. W międzyczasie założyłam bloga, znalazłam to małe miejsce, gdzie spotykam wspaniałych ludzi. Choć czasami brakuje mi czasu na odezwanie się do Was to jestem i cieszę się każdą wiadomością od Was. Od dwóch lat nie przespałam całej nocy, ale przestałam na to zwracać uwagę. Takie rzeczy tylko miłość robi z człowiekiem.

Slow life

Dwa lata, które minęły nauczyły mnie slow life. Pokazały mi jak celebrować codzienność, zauważać małe rzeczy, drobne radości. Przypomniały jak ważni są ludzie, z którymi przebywamy, za jakimi tęsknimy i do których dzwonimy. Jak nic innego pokazały kim jestem, zmusiły do myślenia czego chcę, co lubię, jaka jestem i jaka chciałabym być. Skonfrontowały wyobrażenia z codziennością. Ogrom obowiązków nauczył pokory. Mogę śmiało powiedzieć, że nauczyłam się żyć na nowo.

A Ty?

Cały czas się uczę, każdego dnia. Jestem niesamowicie ciekawa, gdzie ta codzienność zaprowadzi mnie za kilka lat. A Ty, masz punkt zwrotny w swoim życiu? 

Cześć, mam na imię Asia! Lubię wiosnę, twórcze życie, rumiane maliny i poszukiwanie lepszej codzienności. Chcę się dzielić motywacją do tego, by każdego dnia żyć trochę lepiej niż wczoraj. Miłej lektury!
  • Ja bym nie mogła wytrzymać bez pracy. Ale takiej… na moich warunkach 🙂 Dlatego w czerwcu rzuciłam etat i w całości poświęciłam się własnej działalności 🙂 To był dla mnie taki punkt zwrotny właśnie. Zdecydowanie bardziej dbam o siebie i swoje potrzeby od tego czasu 🙂

    • Emilia, też mnie kusi praca na swoim 🙂 Jeszcze macam temat, ale to zdecydowanie coś kuszącego. Cieszę się, że podzieliła ś się swoją historią. Zapraszam częściej :))))

  • Ja nie pracuję od lutego 2013 roku z krótką pół roczną przerwą na nową pracę, którą również porzuciłam dla kolejnego dziecka. I tak “siedzę” sobie w domu, chociaż nie można tak powiedzieć, bo często aż do wieczora nie mam czasu, aby usiąść. Ostatnią noc przespałam zanim zaszłam w drugą ciążę, ale i tak jest mi dobrze, bo wiem, że ma to swój cel :-D.
    A kiedyś dzieci urosną, ja odpocznę i będę mogła wrócić do pracy.

    • Mam podobne podejście:) Wiele to nie ma wspólnego z siedzeniem;) ale to zmęczenie czasem wcale nie jest ważne. Dużo siły i wytrwałości Ci życzę, ściskam!:)

  • Bardzo pięknie napisany tekst! Bardzo ważne jest dostrzegać to, co pięknego ofiaruje nam codzienność…a której często nawet nie dajemy szansy! Powinnaś te piękne chwile z córeczką celebrować jak najdłużej i zachowywać w pamięci, bo one już nigdy nie wrócą…tak jak utworu nie da się zagrać dwa razy tak samo…
    Pozdrawiam ciepło! 🙂

    • Ale piękne te porównanie do utworu 🙂 Codzienność okazuje się piękniejsza niż niejedne fajerwerki. Fajnie, że mnie odwiedziłaś 🙂

  • Coś w tym musi być, bo choć moja historia nieco różni się do Twojej, to tylko i wyłącznie urlop macierzyński spowodował to, że podjęłam decyzję o zmianie swojego stylu życia o 180 stopni. Nie żałuję, a moje slow life służy mi jak nic innego 😉 Wyciągam z tej filozofii to co dla mnie i mojej rodziny najlepsze.

  • Tak bardzo podziwiam wszystkie mamy. Nie potrafię sobie wyobrazić tego jak bardzo wszystko się zmienia… i tego, że świat zwalnia i przyśpiesza jednocześnie.

    • Pięknie napisałaś i masz całkowitą rację. Tempo życia staje się jakąś abstrakcją 🙂 To cudny czas, ale bywa trudny.
      Ola, miło mi że mnie odwiedziłaś. Ą ja się skrycie kocham w Twoich zdjęciach i blogu 🙂 <3

      • Asiu, dopiero zauważyłam Twoją odpowiedź. Pięknie dziękuję za przemiłe słowa..! 🙂 Miłego dnia!