A Ty? Jaki miałaś wrzesień 10 lat temu?

Przyszedł. Jak zwykle nagle, niespodziewanie, choć doskonale wiedziałam, że będzie. Chłodny, rześki, zapukał do okna. Zdumiona ubrałam brązowy sweter z domieszką wełny i popatrzyłam za okno. Źdźbła trawy uginające się od porannej rosy, słońce schowane za chmurami, a przyroda jakby oddychająca z ulgą po gorącym lecie.

Tak, już wrzesień.

Pamiętam jak dziesięć lat temu szliśmy z plecakami do szkoły. W moim sercu zawsze pozostanie zapach powietrza o ósmej rano, klejące od niewyspania oczy i lekkie podekscytowanie.

Zawsze przychodziłam chwilę za późno na polski, bo bardziej opłacało się dostać spóźnienie niż gola do dziennika. Po lekcji siadałam w kącie korytarza, by zjeść drugie śniadanie, a na długiej przerwie wypatrywałam tego blondyna, który krótko potem mocno zawrócił mi w głowie i później równie mocno złamał serce. W wolnych chwilach otwierałam albumy z historii sztuki, a w każdy piątek miałam lekcje skrzypiec.
We wrześniu życie nabierało rytmu, swojego indywidualnego tempa. Wieczorami spotykałam się z przyjaciółmi, by poszwędać się po mieście, zjeść frytki z przydrożnego baru albo wsiąść na motor i pojechać nie wiadomo dokąd. Daleko, daleko stąd. Jesienny wiatr opatulał nam buzie, ale my udawaliśmy, że wcale nie robi się zimno.

Mieliśmy siebie, dwadzieścia złotych w kieszeni i całą masę marzeń do spełnienia.

To były piękne lata mojej nastoletniej młodości.

Dziś udaję, że wcale nie tęsknię do tego września dziesięć lat temu. Niewiele mówię tylko przywołuję obrazy w mojej głowie. Za dziesięć lat znowu będzie wrzesień. Jaki? Nie wiem, ale już dziś sobie obiecuję, że piękny.

Taki mój, jesienny, przytulny i tęsknie żegnający lato.

Jak dziś.

A Ty? Jaki miałaś wrzesień 10 lat temu?  

  • pani doktorowa

    Mój wrzesień dziesięć lat temu…to już był czas studiów, kiedy miałam najdłuższe wakacje w życiu, bo trwały aż do października. Pewnie byłam wtedy w Krakowie albo gdzieś indziej, gdzieś w drodze dokądś w pośpiechu i z pewnością z mniejszą uważnością niż dziś. Niespokojna i niepewna. Wrzesień 2017 – lubię Cię bardziej.

    • Pięknie napisałaś! Uważność po życiu w ciągłym biegu to jak wyrwanie z opresji. Jak dobrze, że życie uczy nas pełniej żyć.